Spożywka z dowozem do domu

Dzisiaj kilka słów na temat zakupów spożywczo-jedzeniowo-chemicznych z odstawą do domu. Na rynku jest kilka firm oferujących dowóz wcześniej dokonanych zakupów, są lokalne firmy działające na ograniczonym terenie, jest też kilka gigantów oferujących możliwość e-zakupów prawie w całej Polsce. Ja kilkukrotnie skorzystałem z internetowej wersji marketu Alma – www.alma24.pl oraz wirtualnego sklepu Piotr i Paweł – www.piotripawel.pl.

Poniżej opiszę dzisiejsze zakupy w internetowej Almie. Jako, że od kilku tygodni walczę z kręgosłupem – stąd cholerna dieta – lekarz zabronił mi dźwigać ciężary. W weekend skończyła się ostatnia mineralka (nie, nie na kaca ;)), przy okazji moja luba schrupała ostatnią nektarynkę. Normalnie wsadziłbym 4 litery w furaka i pojechał od marketu ale po co dźwigać zgrzewki z piciem jak można skorzystać z pomocy internetowych delikatesów. Dzisiaj skorzystałem z Almy, za kilka dni opiszę jak tam spisał się Piotr i Paweł.

Zakupy w Alma24.pl zaczynamy od podania kodu pocztowego, bo niestety internetowe delikatesy obsługują tylko największe aglomeracje. Z miesiąca na miesiąc zasięg się zwiększa, ale niestety nadal nie obejmuje całej Polski.

Po wpisaniu kodu pocztowego rejestrujemy się w witrynie delikatesów. Po udanej rejestracji możemy zacząć latać z wirtualnym wózkiem na zakupy po cyfrowych alejkach delikatesów 😉

Pierwsze czego szukałem to mineralka – nie pijam wód źródlanych, bo kranówę to mam za darmo w łazience, stąd zawsze szukam wód mineralnych. Bez trudu znalazłem swoją wodę – ładują w koszyku 2 zgrzewki. Z wody skaczę na owoce – wyszukiwarka działa całkiem sprawnie i wyszukuje to czego chciałem. Niestety nie widzę borówki amerykańskiej – ukochanej przez moją lubą. Po kolei w koszyku lądują kolejne zakupy, skusiłem się tym razem również na wędliny (ciekawostką jest, że Alma24 oferuje również wędliny i przetwory swojej własnej marki: Krakowski kredens). Na koniec do wirtualnego koszyka ląduje twarożek chudy z Łowicza i kilka czekoladowych mlek dla mojej lubej + kilka innych mniej lub bardziej ciekawych pozycji. W sumie od tego klikania zebrałem już 97 zł. Nic więcej już nie potrzebuję, przechodzę więc do podsumowania zamówienia. Niestety, dzisiaj trzeba wydać stówkę żeby mieć dostawę za darmo. W przeciwnym razie do dopłaty 9,99 – w związku z powyższym dobijam za kilka złotych chleb żytni i gotowe – będzie dostawa gratis 😉 Odnośnie chleba czy wędliny można wybrać czy chcemy w kawałku czy od razu pokrojone.

W koszyku miłe zaskoczenie, mogę zapłacić kartą kredytową albo tzw. PayByLinkami, czyli popularnymi e-przelewani jak np. mBankowy mTRANSFER. Jest też fajna opcja – zapłaty kartą u dostawcy. Opcja gotówka nie wchodzi w grę bo nie lubię nosić pieniędzy ze sobą, zawsze płacę kartą – takie zawodowe zboczenie 😉 W końcu wybieram zapłatę kartą u kuriera i widełki czasowe 20 – 22 jako czas dostawy. Na koniec zamówienia zaznaczam rodzaj opakowania: do wyboru foliówki lub papierowe torby.

Późnym popołudniem dzwoni pracownik Almy, że niestety jedna z wędlin, którą wybrałem już jest niedostępna. Podobnie z herbatą – miły Pan proponuje zamienniki ale w końcu decyduję się na odjęcie od zamówienia herbaty i wzięcie innej wędliny.

Zapomniałem napisać, że z samego rana naskrobałem maila do Almy, że nie oferują w Łodzi ulubionej przez moją lubą borówki oraz brokuła, na które akurat miałem ochotę w dniu dzisiejszym. W dość niedługim czasie dostałem odpowiedź (dosłownie kilka godzin), że brokuł jest już dostępny a borówka będzie od jutra. To mi się podoba! Lubię być dopieszczany przez sprzedawców a takie zachowanie zbliża mnie coraz bardziej do danej marki.

Co zauważyłem podczas zakupów? Ceny na niektóre rzeczy są jednak wyższe od marketów stacjonarnych no i brakuje produktów pod własnym, tańszym szyldem, co może niektórych zniechęcić… Mnie osobiście najbardziej podoba się zaoszczędzony czas, brak konieczności tachania siat z auta do domu i co najważniejsze oszczędność pieniędzy. Tak – pieniędzy. Mimo czasem wyższych cen kupujesz tylko to co potrzebne. Pomyśl ile razy stojąc w mega kolejce do kasy kupujesz na potęgę – z nudów – masę mniej lub bardziej przydatnych rzeczy: siódmy odświeżacz powietrza do WC, pięćdziesiątą rolkę papieru toaletowego, piąty szampon do włosów itp. Poza tym kupując przez net nie nabierzesz się na podstawowe marketingowe „chłyty” w stylu odpowiedniego rozłożenia towarów na półce, zapachu świeżego (skądinąd niezbyt zdrowego) pieczywa i inne ciekawostki gwarantujące wyciągnięcie pieniędzy z Twojego portfela.

Podsumowując almowe zakupy: po godzinie 20 dostawca Almy pojawia się u nas w domu, wnosi wszystkie rzeczy, kasuje mnie za zakupy i oddala się w dalsza trasę.

Mnie się to bardzo podoba i widzę w tym przyszłość. Asortyment narazie podstawowy, ale z czasem zapewne będzie coraz większy osiągając w końcu poziom tego co jest w stacjonarnych marketach. Czekam z niecierpliwością na wejście w ten rynek TESCO, które na Wyspach świetnie sobie radzi zgarniając największy kawałek tego tortu.

Przydałby mi się jeszcze jakiś końcowy rabat za płatność moją kartą, ale o tym w kolejnym wpisie o zakupach w Piotrze i Pawle 😉

Ten wpis został opublikowany w kategorii Żarcie i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarze

  1. […] dzisiaj wpis dedukuję internetowym delikatesom Piotr i Paweł. W poprzednim wpisie dotyczącym zakupów jedzenia przez internet opisałem moją przygodę z Alma24.pl – cała transakcja przebiegła bezproblemowo i […]