e-zakupy w Tesco – trzy podejścia i klapa…

Jako człowiek wiecznie zaganiany dość często korzystam z dobrodziejstw e-zakupów żarciowych. Śmiało mogę powiedzieć, że dziesiątki razy korzystałem już z internetowych delikatesów Alma czy też Piotr i Paweł (z przewagą tych drugich, które jakoś bardziej mi podchodzą ostatnimi czasy). 99% rzeczy śmiało można kupować w marketach, jedynie owoce i warzywa kupuję na lokalnym ryneczku u sprawdzonego od dawna sprzedawcy a mięso z kolei w jednym i tym samym małym (nie sieciowym) sklepie mięsnym. Pozostałą spożywkę i chemię domową kupuję w różnej maści marketach.

Po pierwszych publikacjach prasowych odnośnie nowego gracza na rynku e-zakupów jakim miał być gigant Tesco nie omieszkałem zapisać się na ich newsletter zostawiając swój email i kod pocztowy w ich bazie – aby poinformowano mnie jak tylko ta sieć zacznie wozić zakupy w moje rejony. Jakiś czas temu przysłali mi krótkie info, że mogę śmiało zmawiać w ich internetowym sklepie, co też uczyniłem 😉

Zebrałem się w końcu któregoś wieczora i odbyłem wirtualny spacer po e-półkach Tesco. Samo oprogramowanie ich sklepu pozostawia niestety sporo do życzenia i  muszą sporo w nim poprawić:

  • nie da się podglądnąć swoich ostatnich zakupów z podziałem na zamówienia – widać jedną wielką listę wszystkiego co do tej pory u nich kupowałem – znalezienie czegokolwiek w gąszczu stron jest naprawdę bardzo trudne;
  • wyszukiwarka działa niepoprawnie, wielokrotnie nie znajdowała najbardziej podstawowych produktów, mimo, że szukając po kategoriach byłem w stanie je odnaleźć;
  • dostawa jest zawsze płatna – choćbyś zamówił nawet za tysiąc złotych i tak policzą Ci za dostawę (przyzwyczaiłem się do konkurencji, gdzie od pewnej kwoty (zazwyczaj ok. 100-150 zł) dostawa jest gratis).
  • brak alkoholu na wirtualnych półkach Tesco (czytałem, ze wycofali się bo ustawa o wychowaniu w trzeźwości jest stara i nie przewidziała e-sklepów, więc Tesco interpretuje to w ten sposób, że nie chcą działać wbrew prawu i wycofali alkohol z delikatesów internetowych);
  • brak miejsca do wpisania danych do faktury – na infolinii poinformowano mnie, ze dane do faktury powinien wpisać w uwagach dla kierowcy – hmmm, bardziej utrudnić się już tego nie dało;
  • największy minus tego e-sklepu – nie dzwonią z informacją o brakach, ale o tym za chwilę.

Cały proces zakupowy nie licząc wyżej wymienionych problemów przebiegał w sposób podobny do konkurencji. Na samym początku warto zarezerwować sobie termin dostawy bo po godzinie spędzonej na zakupach w e-Tesco okazało się, że zniknęły mi możliwości na dzień następny – widać Klienci pokochali elektroniczne zakupy w Tesco na tyle, ze przerosło ich to logistycznie.

Dużym plusem dla oszczędnych będzie szeroka oferta produktów z logo Tesco – tego nie znajdziemy w Almie (brak marki low-cost w ich ofercie), za to Piotr i Paweł od niedawna wprowadza na rynek produkty pod swoim logo, w niższej cenie, podobno w równie świetnej jakości co produkty markowe, ale o tym kiedy indziej 😉

W końcu zakupy wyklikane, koszyk pełny, rezerwuję dostawę za dwa dni i potwierdzam zamówienie. Jako, że w koszyku miałem trochę rzeczy na fakturę (a co będę dźwigał papier xero i inne ciężkie rzeczy do biura)  nie mogąc znaleźc miejsca do wpisania tych danych zaakceptowałem w końcu zamówienie zdenerwowany brakiem takiej możliwości. Skontaktowałem się z ich biurem obsługi klienta gdzie niezbyt miła Pani poinformowała mnie, że powinienem je wpisać w uwagach dla kierowcy – niby skąd Klient ma się tego domyśleć? Co ciekawe ich system nie przewiduje możliwości edycji złożonego już zamówienia i Pani zaproponowała mi, żebym od nowa złożył zamówienie, szukając wszystkich produktów ponownie. Myślałem, ze szlag mnie trafi jak to przeczytałem – mam stracić kolejną godzinę na ponowne zakupy że otrzymać fakturę? Diabelski pomysł ze strony Tesco…

Wymiana mailowa trwała dobrą godzinę, w końcu udało mi się przekonać Panią, żeby przekazała dane do faktury marketowi, który miał realizować moje zamówienie. Niestety, był to jedynie sposób na zakończenie konwersacji mailowej bo kierowca, który przywiózł moje zakupy nic o tym nie wiedział i na wszystko był jeden całościowy paragon.

Najbardziej irytującą praktyką Tesco w e-zakupach jest nieinformowanie Klienta o brakach.  Przyzwyczaiłem się Almą i Piotrem i Pawłem, że w razie jakichkolwiek braków telefonują i proponują zamiennik. Tesco ma inną wizję e-zakupów: wogóle nie informują Klienta o brakach!

Pierwsze zakupy przyszły do mnie w ilości o połowę mniejszej niż zamówiłem! Nie mieli całkiem sporej ilości rzeczy tak podstawowych jak mleko czy masło i nawet nie poinformowali mnie o tym w żaden sposób.  Kierowca miał przy sobie tylko jeden zamiennik wody mineralnej – tak podstawowe rzeczy jak mleko czy masło nie znalazły zamiennika w Tesco, o rybach mrożonych, serach i chemii nie wspomnę. I weź teraz szykuj imprezę, na którą zamówiłeś wszystko w Tesco – biada Tobie jeśli robisz to na ostatnią chwilę bo mogą Ci nie przywieźć połowy zamówienia i zostaniesz w ciemnej… Po mojej interwencji na infolinii dowiedziałem się, że to jest ich polityka zakupowa i oni nie dzwonią z informacją o brakach – jak mają czym to sami ustalają zamienniki, jak nie mają czym to nie dają nic – i tyle. A ty Kliencie martw się sam – w końcu co to Tesco interesuje?

Trzykrotnie dałem Tesco szansę robiąc zakupy w ich e-sklepie. Za każdym razem były jakieś braki, o których mnie nie poinformowano, do tego zawsze liczą sobie za koszt dostawy. Niby to tylko 5 czy 6 zł – ale skoro konkurencja oferuje mi to samo za darmo – to po co przepłacać 😉

Ja zagłosowałem własnymi nogami wracając biegiem do konkurencji – nigdy więcej nie wrócę do ich wirtualnego sklepu bo poziom obsługi pozostawia wiele do życzenia. Daleko im do jakości obsługi np. Piotra i Pawła, którego z czystym sumieniem polecam…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Żarcie i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.